zostałam sosną.. małą sosną, która może tylko obserwować to co się dookoła niej dzieje. nie lubię nią być, ale może z czasem polubię. tak to jest kiedy starasz się bardziej żyć życiem innych niż swoim własnym. a dokładniej jednej osoby. chcesz o niej wiedzieć wszystko. chcesz znać je plany, marzenia, myśli... chociaż los pokazuje, że lepiej nie wiedzieć wszystkiego. to burzy nasz idealny obraz na temat tej osoby. ale i tak gówno z tego, gdyż ciągnie Cię do niej. i na nowo (choć powoli) staje się ona ideałem. ideałem z wadami. ale co tam . mimo mojego mega pesymizmu to ja i tak patrzę na to przez różowe okulary.bo ludzie mogą się zmienić.. a to , że nie chcą to inna sprawa.. zagubiłeś mnie. zagubiłeś moja drogę, moje myśli, choć one uparcie chcą do Ciebie wrócić to są zagubione, bo ja im nie pozwalam.. napisałam to pisząc notatkę o Tobie -.- może jak to wyrzucę łatwiej będzie mi się od Ciebie oderwać.. a najgorsze jest to, że nie jesteś świadomy tego co ze mną robisz... przeraża mnie to. masz dużą moc.. ale nigdy Ci tego nie powiem.. i źle czuję się z tym, że nawet kiedy stoimy od siebie te jebane 10 cm , bo wszyscy ludzie ściskają się by cokolwiek zobaczyć, to i tak jesteśmy tak strasznie daleko od siebie. tak chujowo daleko, że tracę Twój obraz, pomijając fakt, że Ty mój dawno zgubiłeś.
O utopienie totalne Niewiasty nosisz imię Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył? No ale tak żeby już więcej ani razu Żeby już więcej za nic Żeby już więcej nie miał odwagi No ile razy?! Razy, razy, razy, razy, razy...
dokładnie.. mam już dośc. poparz mnie, spal mnie.. ale daj odpocząć wszystkim komórkom mojego ciała... te reakcje w nich zachodzące mnie wykończą..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz