także tego. mimo , iż obżarłam się dziś jak prosiak, to i tak jest źle . bardzo źle. odkręcanie się dupą do innych i płakanie w poduszką nie jest kulturalne, ale inaczej nie umiem na chwilę obecną. wszystkie chipsy , ciastka, pizze, frytki nie pomagają i nie pozwalają zapomnieć o tym, że jesteś chujem. moi przyjaciele też tak uważają, dostałeś nowy pseudonim w naszej paczce. zamiast Miłosz jest Chuj. miło. pewnie byś się ucieszył gdybyś wiedział . uważam , że limit cierpień się wyczerpał, ale to dopiero początek roku kurwa. ciekawe co jeszcze ciekawego się stanie. ilu chujów spotkam. ciekawe.
nie chcę już. mam dość tych ciągłych nadziei. cierpię.
leże na dnie ciemnego oceanu, u podnóża klifu, falę uderzają mną o skały. tafla wody nie staje się stabilna nawet na chwilę. gdy patrzę w górę widzę lekki prześwit słońca, ale woda jest zbyt ciemna by całe światło się tu dostało. a inni nie mogą mi pomóc. jestem zbyt głęboko by mogli mnie dosięgnąć. mogę wydostać się stąd jedynie sama. ale nie mam wystarczająco sił. nie wiem skąd je czerpać. może wezmę roztrzaskane kamienie zakończę to bezkresne falowanie . wbiję ostrze w żyłę, krew zleje się ze słoną wodą oceanu. woda zmiesza się z krwią. będzie pięknie, zamglone światło zniknie. zniknę ja. nikt nie zauważy, wszystko pozostanie pod powierzchnią.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz