piątek, 6 kwietnia 2012
święta święta. myję okna , bo Jezus. hiee hiee.
dziś mam wenę twórczą, skrobię sobie jeansową kamizelkię. z maminej bluzy. jeszcze tylko guziki i ćwieki i będzie supa.
wracamy do starego ale nowszego. bum bum. moja niestabilność emocjonalna mnie przeraża. ale chuj, będzie co ma być.
mam ochotę na łowy w używanych ciuchach, oj mam. zresztą nie tylko na to mam ochotę. ale mam. hmm. jakieś stare spodenki, koszula albo coś.. nooom. to by było.
dziwko ze sklepu z butami, czemu nie miałaś moje rozmiaru?:( kurrrrrrrrrrrrrrrwa. yhh. a były takie piękne. ale chuja, jak zawsze. niesprawiedliwość i chamstwo. bu, będę płakać. nie chce mi się robić ciasta. nie nie nie.. ale zrobię, samo się nie zrobi, niestety.
lubię z tobom prać dywany :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz